Nie rozumiem polskich bezdomnych

Zastanawiałeś się kiedyś nad losem ludzi pozbawionych dachu nad głową? Ja robię to za każdym razem, gdy na takiego natrafiam i za każdym razem nie potrafię zrozumieć jednego…

Dlaczego na miłość boską ci ludzie nie wybiorą sobie przyjemniejszego miejsca do bytowania? Jest przecież tyle krajów w Europie, gdzie życie bez dachu nad głową jest mniej uciążliwe.

Bycie bezdomnym dla niektórych to styl życia – swoista wolność i ścieżka życia, którą sami sobie wybrali. Bycie bezdomnym to brak obowiązków, brak sztywnych norm życie społecznego, które zniewalają człowieka więzami cywilizacji. Człowiek bezdomny ma gdzieś pracodawcę, banki oraz urzędy skarbowe, które tylko ostrzą zęby na Twoje rozliczenie pit37. Tacy ludzie wbrew powszechnym opiniom mają plan na swoje życie, jednak zdecydowana większość wszystkich bezdomnych wylądowała na ulicy, ponieważ przegrała walkę z życiem.

To ci życiowi przegrańcy o smutnych oczach snują się po ulicach naszych miast, prosząc o monetę, dzięki której będą mogli napełnić żołądek lub na chwilę zapomnieć i nędzy w oparach alkoholu. To oni każdego roku padają ofiarą zimy i zasypiają wiecznym snem przykryci śnieżną pierzyną.

Ja jednak dziwię się temu i pytam – dlaczego? Dlaczego bezdomni z przypadku nie wyruszą w podróż swojego życia ku miejscu, gdzie zima nie jest sroga? Czekają na nich plaże Włoch, Hiszpanii i Portugalii. To miejsca, gdzie życie toczy się inaczej, ale przede wszystkim są to miejsca, gdzie nie ginie się z zimna. Czy nie lepiej pójść śladem bocianów i wyruszyć na zimę do cieplejszych krajów? Ja bym tak zrobił. Tylko, że ja znam języki. Tylko, że ja nie żyję nadzieją, że rodzina kiedyś znowu mnie przygarnie. Tylko że ja nie jestem wrośnięty w ta glebę jak kilkusetletni, obumierający dąb.

 
Home Społeczeństwo Nie rozumiem polskich bezdomnych
credit